Stawianie domów na terenach zalewowych

Przeciętnego Kowalskiego nie stać na zakup mieszkania, nie mówiąc już o wybudowania domu w centrum miasta, czy nawet na jego obrzeżach. Coraz więcej osób więc decyduje się na zamieszkanie poza aglomeracją miejską i migrację do niewielkiej, położonej kilkanaście kilometrów dalej wioski. Szczególnie tanie tereny pod budowę znajdują się na działkach zagrożonych zalaniem podczas wylewu wody z koryta rzeki. Budowa domu w takim miejscu jest, delikatnie mówiąc, niebezpieczna, nie mniej jednak rząd nie zakazuje takich praktyk. Kusząca cena i perspektywa przeprowadzki z ciasnej kawalerki w bloku do kilkupokojowego, piętrowego domu robi swoje. Wiele osób decyduje się na taką zamianę. Załatwiają w urzędach tysiące formalności, sprowadzają ekipy budowlane, pakują cały swój dobytek i zmieniają miejsce zamieszkania. Kiedy kierujemy się głównie marzeniami, wydaje się nam, że zagrożenia powodziowe i wszelkie inne trudności nas nie dotyczą. Jednak musimy pamiętać, że nawet jeśli w danej wiosce nigdy domy nie były zalane, ale jest to teren zalewowy, to będziemy drżeli obserwując każde nasilające się opady deszczu. Nasłuchiwanie wtedy prognoz pogody i opinii meteorologów będzie dla nas standardem. Zdrowy rozsądek nakazuje oczywiście ubezpieczenie takiej posiadłości, jednak banki ze względu na duże ryzyko wystąpienia powodzi, niechętnie ubezpieczają takie domy. Jeśli się już godzą, to na niewielkie kwoty, które w razie nieszczęścia nie starczą nam nawet na opłacenie ekipy wypompowującej wodę i osuszającej pomieszczenia.

Both comments and pings are currently closed.